
Władze w Atenach zażądały dodatkowych wyjaśnień od firmy Google
odnośnie usługi Street View, jaka ma zostać uruchomiona w Grecji. Chcą
one wiedzieć, jak Amerykanie zamierzają chronić prywatność Greków.
Firma
Google, uruchamiając usługę Street View, zapewne nie podejrzewała, że
zyska ona taki rozgłos. W większości jednak przypadków mamy do
czynienia z negatywnymi opiniami i żądaniami wyłączenia serwisu. Każdy
kolejny kraj, w którym Street View jest dostępna, oznacza nowe protesty
i zarzuty pod adresem Amerykanów. Szczególnie mocno daje się to odczuć
w Japonii i Wielkiej Brytanii. Mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni
dodatkowo rozzłościł fakt, że Google nie uszanowała trudnej historii
tego kraju, budząc uśpione konflikty.
Mieszkańcy Zjednoczonego
Królestwa domagają się wyłączenia brytyjskich miast z usługi,
podnosząc, że naruszona została prywatność ich mieszkańców. Jednak
urząd zajmujący się ochroną życia prywatnego obywateli uznał, że firma
dopełnia wszystkich nałożonych na nią obowiązków.
Inną taktykę
przyjęła Grecja. Widząc zamieszanie, jakie wokół usługi Google powstało
na Starym Kontynencie, jej władze ostrożnie podchodzą do nowinki
Amerykanów. The Hellenic Data Protection Authority, urząd stojący na
straży prywatności Greków, zażądał od amerykańskiej firmy dodatkowych
wyjaśnień - chce wiedzieć, jak długo nagrane obrazy będą przez firmę
przechowywane i jakie podejmie ona kroki w celu zapewnienia prywatności
mieszkańcom Grecji.
Przedstawiciele firmy podkreślili, że bardzo
poważnie traktują to zagadnienie; w Grecji wykorzystane zostaną te same
środki, jakie stosowane są w innych krajach - zamazane będą twarze
poszczególnych osób, a także tablice rejestracyjne samochodów. Google
podkreśliła, że nie zamierza się uchylać przed jakimikolwiek pytania ze
strony greckich władz i dołoży wszelkich starań, by współpraca układała
się pomyślnie - podaje BBC News.
Street View dostępna jest
obecnie w 9 krajach, niedługo będzie można udać się na wirtualną
przechadzkę ulicami Warszawy i Krakowa. Firma docelowo chce objąć swoim
zasięgiem całą Europę. Biorąc jednak pod uwagę problemy, jakich
doświadcza już teraz, może nie być to takie łatwe. Mimo, że sądy
oddalają pozwy zwykłych mieszkańców odnośnie prywatności, nie zmienia
to ich, raczej negatywnego, nastawienia do samej usługi.
Źródło informacji: Dziennik Internautów