



















Firma Microsoft sięgnęła po nową broń w walce z Google. Uruchomi program, w ramach którego będzie płacić użytkownikom swojej wyszukiwarki za przechodzenie z jej stron na strony sklepów i dokonywanie zakupów. Pomysł bardzo zdecydowany choć niektórzy analitycy już mówią, że pieniądze to nie wszystko.Oferty sprzedaży, które będą pozwalały na uzyskanie "zwrotu pieniędzy" będą oznaczone specjalną ikonką. Użytkownicy będą też mogli wyszukiwać ofert ze zwrotem na stronie Live Search Cashback.
W celu uruchomienia programu Microsoft podpisał umowy z wieloma detalistami takimi jak Barnes & Noble, Sears, Home Depot i in. Są to sprzedawcy, którzy będą korzystać z reklam w ramach modelu CPA (Cost-Per-Acquisition). Zapłacą więc za reklamę tylko wtedy, jeśli wywoła ona reakcję w postaci zakupu.
Podobny program już wcześniej wprowadzała firma Jellyfish, która została przejęta przez Microsoft w zeszłym roku. Live Search cashback będzie bazował właśnie na jej rozwiązaniach. Nie wiadomo ile pieniędzy firma z Redmond chce wydać na cały program.
Czy wkupywanie się w łaski użytkowników może dać dobry rezultat? Podobne programy uruchamiali już mniejsi dostawcy wyszukiwarek z różnymi wynikami. Microsoft jest jednak dość dużym graczem na rynku i to może ułatwić mu osiągnięcie sukcesu. Z drugiej jednak strony popularność programu nie musi przekładać się na popularność Live Search. Klienci mogą używać wyszukiwarki Microsoftu do zakupów, aby zaraz potem powrócić do Google.
Z pewnością Microsoft stanie się atrakcyjnym reklamodawcą dla sklepów. To jednak według niektórych komentatorów może czynić go niewiarygodnym dostawcą usług wyszukiwania.
W chwili obecnej dystans dzielący Google i Live Search jest ogromny. Według serwisu ComScore pierwsza z nich ma 59,8-procentowy udział w rynku amerykańskim, podczas, gdy należąca do Microsoftu zaledwie 9,4-procentowy. Rozdziela je Yahoo!, która obsłużyła 21,3 procent