
Pracownik CERN wymyślił pierwszy internet. Teraz, w szwajcarskim
ośrodku naukowym powstał drugi. Siecią optyczną połączono 55 tys.
serwerów na całym świecie. Najlepsze routery i brak styczności z
zaczopowanym internetem nr 1 pozwoliły pobić jego prędkość 10 tysięcy
razy. Aż taka potrzebna jest, by przejąć dane z nowego akceleratora
cząsteczek, który odpalony będzie w te wakacje. Wtedy albo dowiemy się
DLACZEGO i SKĄD, albo Ziemia eksploduje.
Podejścia do nowego akceleratora - Large Hadron Collider - są
dwa. Jedno pełne zachwytu nad potencjałem urządzenia, drugie pełne obaw
z powodu potencjału urządzenia. W końcu odtwarzanie warunków z chwili
powstania wszechświata to nie przelewki.
Jeżeli się uda, poznamy - zakładają naukowcy - wiele
odpowiedzi na najtrudniejsze pytania o pochodzeniu kosmosu, Ziemi i
całej wesołej reszty.
Jeżeli się nie uda, awaria w CERN wywoła wielką czarną dziurę
która a) wchłonie wszystko lub b) stanie się portalem do alternatywnej
rzeczywistości. Tak czy inaczej, zapowiada się ciekawie.
Dzień odpalenia akceleratora i sieci nazwano Dniem Czerwonego Guzika.
Źródło informacji: hacking.pl